"Kalibracja – element sukcesu"

"Agroserwis" Nr 12/2011

Mira Dzięgilewska

O tym, na ile właściwa kalibracja opryskiwaczy sadowniczych może przełożyć się na skuteczność wykonywanych zabiegów ochrony roślin oraz jakich zasad przestrzegać przy wykonywaniu oprysków uczyli się uczestnicy szkolenia przeprowadzonego w Skierniewicach. Imprezę zorganizowały wspólnie – Instytut Ogrodnictwa ze Skierniewic i Polskie Stowarzyszenie Ochrony Roślin z Warszawy. Szkolenie „Kalibracja opryskiwaczy sadowniczych” odbyło się w ramach projektu „Nie tylko plony potrzebują ochrony”. W pierwszym dniu uczestnicy otrzymali niezbędną porcję wiedzy teoretycznej oraz zostali obdarowani stosownym wyposażeniem, które wykorzystali kolejnego dnia, w czasie wykonywania zadań praktycznych w sadach.

Jakie rozpylacze

Jak podkreślił na wstępie szkolenia dr Grzegorz Doruchowski z Zakładu Agroinżynierii Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach: – temat kalibracji znalazł swoje odzwierciedlenie w nowej dyrektywie unijnej o zrównoważonym stosowaniu pestycydów, zgodnie z którą kalibracja ma być obowiązkowym tematem szkoleń dla rolników – jako element, który zwiększa precyzję nanoszenia środków ochrony roślin i zwiększa bezpieczeństwo ich stosowania. O doborze opryskiwaczy, ich kalibracji i sposobach wykonania zabiegów opowiadał dr Artur Godyń z Zakładu Agroinżynierii IO w Skierniewicach. Przedstawił budowę i zasadę działania trzech rodzajów rozpylaczy:

  • CIŚNIENIOWYCH – najpowszechniej stosowane w Polsce. Posiadają stosunkowo prostą budowę i przystępna cenę. Wytwarzają szerokie spektrum kropli, co z jednej strony utrudnia dokładne sprecyzowanie – jakiej wielkości są te krople, ale zarazem dzięki temu zróżnicowaniu trafiają w różne strefy drzewa. W tych rozpylaczach ich rozmiar i ciśnienie cieczy mają wpływ na natężenie wypływu cieczy i wielkość wytwarzanych kropel. Dzielimy je na wirowe (pustego i pełnego stożka) oraz płaskostrumieniowe (standardowe, antyznoszeniowe, eżektorowe i kompaktowe).
  • PNEUMATYCZNYCH – ciecz jest tu podawana pod niskim ciśnieniem lub grawitacyjnie, a głównym czynnikiem rozpylającym jest powietrze, któremu nadajemy odpowiednią prędkość i w ten sposób wpływamy na tworzenie kropel. W Polsce opryskiwaczy pneumatycznych jest niewiele, choć można je stosować zarówno w sadach, jak i w uprawach polowych.
  • ROTACYJNYCH – ich zasada działania polega na wytwarzaniu kropel dzięki działaniu siły odśrodkowej. Tworzenie kropel zależy od ilości podawanej cieczy i prędkości obrotowej (od kilku do kilkunastu obrotów na minutę) i charakterystyki elementu roboczego.

Artur Godyń

Anna Tuleja

 
 

Anna Tuleja z Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin omówiła zasady stosowania środków ochrony osobistej.

Od lewej – Michał Fogg dyrektor biura PSOR,
prof. dr hab. Ryszard Hołownicki
i dr Grzegorz Doruchowski


Artur Godyń podkreślił, że właściwa ocena sytuacji w sadzie i występującego zagrożenia oraz techniczna strona wykonania zabiegu – są równie ważne. Mogą one zdecydować zarówno o poprawie sytuacji w uprawach, ale niewłaściwie przeprowadzone, mogą całkowicie zniweczyć pracę sadownika. Stąd też jego prezentacja zawierała również konkretne informacje dotyczące nie tylko samej budowy, ale też zasad doboru rozpylaczy – w zależności od dawki cieczy, rodzaju zabiegu i sposobu działania preparatu oraz warunków pogodowych. Dla użytkowników istotne są również takie elementy techniczne, jak konserwacja, przechowywanie zimą czy wymiana rozpylaczy. Wielkość, rodzaj, geometria sadu, prędkość wykonywania zabiegu i strumień powietrza, czyli „parametry zabiegu uwzględniane podczas kalibracji” były tematem wykładu prof. dr hab. Ryszarda Hołownickiego z Zakładu Agroinżynierii skierniewickiego Instytutu.

Istotnym parametrem jest dawka cieczy (wody – bo tej dotyczy kalibracja). W naszych warunkach występuje tendencja do stosowania nadmiernych dawek cieczy, co z jednej strony powoduje rosnące pokrycie roślin, ale równocześnie powoduje straty spowodowane ociekaniem cieczy. Dalsze zwiększanie dawki zwiększa pokrycie, co powoduje „skapanie drzewa”. Nie jest to jednak zaletą, bowiem im większe dawki wody stosujemy, tym mniej mamy preparatu na roślinie. Mamy wówczas do czynienia ze znacznym zróżnicowaniem naniesienia preparatu w skali makro – czyli w obrębie korony drzewa – z górnej części ścieka w dolne partie. Ideałem jest natomiast takie pokrycie cieczą liści, że krople są niewidoczne, ale po przejechaniu palcem po liściu pozostaje mokry ślad. Podstawową granicą dobrania odpowiedniej dawki jest granica ociekania. Prawidłową dawkę wody można określić przy pomocy metody TRV (przy uwzględnieniu zaleceń producenta zawartych na etykiecie) – dawkę cieczy określa się przyjmując 3 podstawowe dane wyjściowe: rozstawę rzędów, wysokość i szerokość drzew. Bywają jednak przypadki, które wymagają podwyższonej dawki cieczy – do takich należy np. bawełnica korówka, która wymaga bardzo dobrego zwilżenia. Musimy zatem brać pod uwagę nie tylko warunki techniczne, ale także biologiczne. Nie można jednak obliczać dawki w oderwaniu od zastosowanego opryskiwacza. Np. powszechnie stosowane, do ochrony wysokich drzew, opryskiwacze z tradycyjnymi wentylatorami osiowymi charakteryzują się dużymi stratami cieczy. Bardziej precyzyjne – opryskiwacze z deflektorami lub z kierowanym systemem emisji powietrza wyposażonych w wentylatory promieniowe wymagają mniejszej dawki cieczy. Trzeba również pamiętać o weryfikacji dawki cieczy, do czego użyteczne jest zastosowanie papieru wodnoczułego. Kolejnym parametrem, na który należy zwrócić uwagę jest strumień i kierunek powietrza. Wydajność wentylatora powinna zatem zapewniać wymianę powietrza znajdującego się w koronie drzewa. Należy również zwrócić uwagę na dostosowanie prędkości opryskiwacza wykonującego zabieg – optymalna prędkość wynosi 5-8 km/ha. Wydajność powinna być tak obliczona, aby nie występował efekt „przedmuchiwania”, a kierunek opryskiwaczy powinien być ok. 10-15o ku tyłowi. Właściwe ustawienia ułatwiać mogą regulowane deflektory lub osłony jednostronnie odcinające powietrze. W idealnej sytuacji strumień powietrza przedmuchuje koronę drzewa, ale nie dochodzi do połowy sąsiedniego międzyrzędzia. Dokonując jakichkolwiek obliczeń musimy także pamiętać o zmieniających się parametrach w sadzie, związanych z przyrostami drzew i zmieniającymi się warunkami atmosferycznymi (m.in. raz jeździmy z wiatrem, a raz pod wiatr).

Kalibracja - element sukcesu

Z procedurą kalibracji zapoznał uczestników szkolenia dr Grzegorz Doruchowski. Podkreślił, że kalibracja to skomplikowany proces uwzględniający wiele parametrów. Uwzględnić należy: niezbędne narzędzia i materiały, środki ochrony osobistej, przygotowanie opryskiwacza oraz takie elementy, jak: założenia kalibracji, pomiary, obliczenia, dobór parametrów i weryfikacja wyników.
Zestaw do kalibracji powinien zawierać: taśmę miarową, notatnik, ołówek, stoper, dzbanek miarowy, kalkulator, szczoteczkę do rozpylaczy, paliki, wężyki gumowe i szczypce hydrauliczne nastawne. Niezbędne są środki ochrony osobistej: ochrona głowy (kaptur i osłona twarzy), ubranie ochronne (dokładnie okrywające części ciała i wykonane z trwałej i nieprzemakalnej tkaniny, o kroju zapewniającym swobodę ruchu), rękawice (z nieprzemakalnego materiału, odpornego na działanie ś.o.r., okrywające przeguby rąk i dopasowane do wielkości dłoni), nieprzemakalne obuwie.
Ponieważ kalibracje zaczynamy przeważnie na początku sezonu, po przechowaniu zimowym, dlatego niezbędne jest przygotowanie opryskiwacza do pracy: spuszczenie płynu niezamarzającego – jeśli układ cieczowy opryskiwacza był nim wypełniony, zamontowanie zdemontowanych na czas przechowywania części (elementów umożliwiających krążenie cieczy w układzie), sprawdzenie ciśnienia w oponach, podłączenie opryskiwacza do ciągnika.

Zabieg w sadzie

W sadzie pamiętano nie tylko o prawidłowym przeprowadzeniu zabiegu, ale też o zasadach ochrony osobistej
Fot. Grzegorz Doruchowski

Kolejnym krokiem jest sprawdzenie sprawności opryskiwacza, które obejmuje: wlanie do zbiornika czystej wody, włączenie pompy i przepłukanie układu cieczowego. Po 3 minutach pracy należy wyłączyć napęd pompy i wymienić w niej olej. Sprawdzić czystość filtrów i w razie potrzeby przepłukać. Zamontować rozpylacze, wlać do zbiornika wodę, uruchomić pompę. Podnosząc ciśnienie do maksymalnej wartości roboczej, trzeba sprawdzić poprawność działania i szczelność układu cieczowego (pompy, filtrów, zaworu regulacyjno-rozdzielczego, manometru i rozpylaczy). Należy też sprawdzić działanie mieszadła.
Po tych przygotowaniach można bezpośrednio przejść do kalibracji – czyli optymalnego ustawienia parametrów pracy opryskiwacza: prędkości jazdy, wielkości rozpylacza i ciśnienia cieczy. Te trzy parametry będą decydowały o ustaleniu dawki cieczy na hektar. Obliczamy ją przy pomocy wspomnianego wzoru TRV. Zaczynamy od pomiaru drzewa – wysokość i szerokość oraz rozstawu rzędów. Kolejnym krokiem jest identyfikacja rozpylaczy na opryskiwaczu – ustalamy ile i jakie z nich mają pracować. Następnie określamy parametry pracy ciągnika – bieg i obroty silnika oraz pomiar prędkości oraz obliczamy wydatek jednego rozpylacza. Przy wyborze rozpylaczy musimy uwzględnić również warunki atmosferyczne. Na zakończenie pierwszego dnia uczestnicy szkolenia „na sucho” rozwiązywali zadania. W praktyce sprawdzali swoją wiedzę i umiejętności następnego dnia w sadzie pomologicznym Instytutu Ogrodnictwa. Pracowali w 4 grupach, nadzorowanych przez fachowych obserwatorów. Po przeprowadzeniu kalibracji w sadzie i zebraniu próbek, już w siedzibie Instytutu analizowano dane i wyciągano wnioski. Nie było najgorzej – wszyscy zaliczyli szkolenie.

Rozwiązywanie zadań

Przy rozwiązywaniu zadań istotna była zarówno wiedza z zasad kalibracji, jak i umiejętności matematyczne

Pobierz artykuł w wersji PDF